Czytelnia

Krótki przepis na spokojniejsze życie

PODZIEL SIĘ:

kontrola emocjiIle razy w ciągu dnia się denerwujemy? A czy w ogóle ktoś to liczy? Właściwie po co to liczyć? Denerwujemy się i już!

Denerwujemy się korki na ulicach, szefa, który znowu się nas czepia, koleżankę, która obiecała i nie zrobiła itd. Denerwujemy się na męża, żonę, dzieci, teściową, itd. Denerwujemy się w pracy i denerwujemy na urlopie. Właściwie pod pewnym względem urlop może być bardziej denerwujący niż codzienna rutyna. W pracy przynajmniej wiemy (lub wyobrażamy sobie, że wiemy), co się dzieje, co jak robić i że bez pracy „się nie da”. Na urlopie rutyna ginie. Nie wiemy, jak się zachować. Wszystko jest nowe i zaskakujące. Zdarza się, że zaskakujące na niekorzyść. Miało być piękne i spokojne miejsce, czysty i wygodny hotel, a lądujemy w obskurnym budynku przy głównej ulicy turystycznej miejscowości… Czasem tyle nerwów jest w nas, że chcielibyśmy gdzieś się zaszyć i przeczekać… pracę, urlop, może nawet całe życie. Tyle, że tak nie możemy zrobić. Nie warto też tak robić. Bo te życie to wszystko, co tu mamy i na ten bal drugi raz nie zaproszą nas wcale!

Uwijamy się, żeby z wszystkim zdążyć i o każdym pomyśleć i denerwujemy się wzdychając „przecież takie jest życie”. Nawet do końca nie zdajemy sobie sprawy, co kryje się w tym zdenerwowaniu. Może tam być złość, smutek, rozczarowanie. Są to emocje, których nie lubimy. I słusznie – powiedziałoby nasze ciało. Te emocje mają bowiem niekorzystny wpływ na to, co się z nim dzieje. Kontrola emocji jest czymś, ma kolosalne znaczenie. Złość to czynnik chorobotwórczy stawiany w jednym rzędzie obok braku ruchu, złej diety, palenia i nadużywania alkoholu. Często przeżywane zdenerwowanie może prowadzić do m.in. cukrzycy, nadciśnienia, miażdżycy naczyń krwionośnych, zwiększa ryzyko zawału i astmy, przyspiesza starzenie się itd. Powiedzenie „złość piękności szkodzi” zostało potwierdzone przez naukowców!

Nasze denerwowanie wpływa na relacje z innymi; koledzy nas unikają, dzieci się boją, bliscy radzą nam się uspokoić (co zazwyczaj wywiera odwrotny skutek od oczekiwanego – nic tak nie denerwuje jak rada „nie denerwuj się”). Zatem w trosce o jakość (i długość) naszego życia oraz relacje z innymi warto zadbać o to by, rzadziej się denerwować. Tylko, jak to zrobić, gdy wokół jest tylu ludzi i sytuacji, które nas denerwują?

Proponuję przyjrzenie się pewnej sytuacji. Załóżmy, że jesteśmy rodzicami chłopca imieniem Jan.
Nasz Jasio wraca ze szkoły i informuje nas, że grozi mu jedynka z matematyki na koniec roku.
W naszym umyśle mamy wizję idealnego Jasia, który jest zdolny, dobrze się uczy i nie dostaje jedynek na świadectwie. Wyobrażamy sobie, że jeżeli syn będzie się dobrze uczyć, pokończy dobre
szkoły i znajdzie ciekawą i dobrze płatną pracę. Wyobrażamy też sobie, że to, co Jasio robi w pełni
zależy od nas. Jedynka z matematyki nie pasuje do naszych wyobrażeń.

Możemy pomyśleć, że jest oznaką braku zdolności i / lub niechęci do uczenia się. Możemy pomyśleć, że to nasza wina – widać czegoś mu nie wytłumaczyliśmy, nie przekonaliśmy go do znaczenia uczenia się. Możemy zacząć sobie wyobrażać, że ta jedynka to początek – potem będą kolejne i to nie tylko z matematyki. Nasza wizja zdolnego, uczącego się Jasia, jego szkół i dobrej pracy zostaje podważona. Czujemy lęk o przyszłość dziecka, lęk, że nie zrobiliśmy wszystkiego „tak, jak trzeba”. Zaczynamy też czuć złość, że nie jest tak, jak, naszym zdaniem, powinno być. Wówczas może się zdarzyć, że w tej złości powiemy coś przykrego dla dziecka, wprowadzimy „szlaban” na komputer, (zabieranie komórki byłoby zbyt szkodliwe dla nas – tracimy kontrolę nad dzieckiem), wyjście z kolegami, itd.

Widząc jego smutek usprawiedliwimy siebie mówiąc, że przecież to on nas zdenerwował. A teraz wyobraźmy sobie inną sytuację. Jasio mówi nam o jedynce, a my myślimy: to tylko jedynka; douczy się i poprawi; nic się nie stało; a właściwie to nawet dobrze, bo ostatnio niewiele czasu poświęcał na odrabianie lekcji i przyda mu się zobaczenie tego konsekwencji; choć z drugiej strony to szkoda syna, otrzymywanie jedynek nie jest przyjemne.

Co poczujemy, gdy tak pomyślimy o sytuacji? Czy Jasio nas zdenerwuje? Myślę, że nie koniecznie. Bo to nie Jasio nas denerwuje, nie szef, bus pasy, teściowa i nie sytuacja w sejmie. To my sami się denerwujemy. Gdy dzieje się coś dla nas ważnego w myślach porównujemy to z naszym wyobrażeniem „jak powinno być”. Szef zwraca nam uwagę – myślimy: nie powinien tak robić. Mąż zapomniał o zakupach – myślimy: skoro nie pamiętał na pewno nas lekceważy, a przecież nie wolno mu nas lekceważyć. Przez cały dzień nasze umysły porównują to, co widzimy z tym, czego oczekujemy. Gdy się nie zgadza jedno z drugim, a często się nie zgadza, wówczas czujemy złość, smutek, a wrzody żołądka rosną… Nie czulibyśmy zdenerwowania, gdybyśmy pomyśleli inaczej o tych sytuacjach.

To nie sytuacje i ludzie prowadzą do niego, lecz nasze myślenie o nich! To jest bardzo dobra wiadomość, bo możemy kontrolować to, co myślimy, a prze z to wpływać na to, co czujemy. Zdarza się nam myśleć w nieracjonalny sposób o rzeczywistości. W tym przykładzie powyżej – gdy rodzice zaczynają sobie wyobrażać w czarnych barwach przyszłość dziecka na podstawie jedynki z matematyki to popełniają tzw. błąd katastroficznych oczekiwań.

Polega on na ty, że w myślach wyobrażamy sobie straszliwe konsekwencje błahych sytuacji. Burknięcie szefa na dzień dobry interpretujemy jako oznakę szybkiego zwolnienia nas z pracy i już widzimy siebie jako klientów pomocy społecznej. Nic dziwnego, że czujemy nieprzyjemne emocje. A przecież, możemy pomyśleć, że burkną bo dzisiaj się nie wyspał, że to w ogóle nie do nas, a zresztą jak burczy to źle raczej o nim świadczy.

Profesor Martin Seligman – twórca psychologii pozytywnej – proponuje następującą procedurę do zastosowania w sytuacji, gdy zaczynamy się denerwować i potrzebna jest kontrola emocji. 

Po pierwsze zastanówmy się, co się dzieje, jakie są fakty? (np. Jasia jedynka z matematyki – pierwsza w tym semestrze 4 klasy szkoły podstawowej). Gdy spojrzymy na fakty i oddzielimy je od swoich interpretacji to już możemy się uspokoić.

Jeżeli nie pomoże to krok drugi polega na przyjrzeniu się swoim myślom:
 – co myślę o tym?
– jak mogę o tym pomyśleć inaczej?
– czy przypadkiem nie popełniam jakiegoś błędu w myśleniu?
– nie uogólniam, nie przesadzam, nie nadinterpretowuję?

Jeżeli tak, to wystarczy zobaczyć sytuację w realniejszej perspektywie (np. Jasio ma przed sobą jeszcze kilkanaście lat nauki, zdąży jeszcze zadbać o swoją naukę i pracę).

Jeżeli to nie pomogło i jesteśmy wytrwali w naszym dążeniu do zdenerwowania się to krok trzeci polega na zastanowieniu się nad korzyściami , które mogą wynikać z tej sytuacji. Każde wydarzenia ma konsekwencje – to czy, uznamy je za złe, czy dobre zależy już od nas (np. Jasio zobaczył, czym grozi nie odrabianie pracy domowej i wyciągnie wnioski na przyszłość).

Gdy niczego pozytywnego nie dostrzegliśmy i ten trzeci krok nie pomógł nam zostaje jeszcze czwarty krok. Możemy siebie zapytać: co nam da martwienie się, denerwowanie? co ryzykujemy? czy pomoże nam w poradzeniu sobie z sytuacją? (np. czy jeśli będziemy źli na Jasia to skłoni go to do uczenia się matematyki? czy chcemy, aby znowu nam wzrosło ciśnienie, pojawiła się kolejna zmarszczka?)

Często nie mamy wpływu na to co nam się zdarza. Mamy jednak wpływ na to, co o tym pomyślimy. Jeżeli zależy nam na dobrym życiu warto przyglądać się naszym myślom i zadbać o to, by nam pomagały w codziennych staraniach.

Przepis Seligmana:
1. Co się dzieje, jakie są fakty?
2. Co myślę o tym? Czy przypadkiem nie popełniam jakiegoś błędu w myśleniu, nie
uogólniam, nie przesadzam, nie nadinterpretowuję? Jak mogę o tym pomyśleć inaczej?
3. Jakie korzyści – mimo wszystko – mogą wynikać z tej sytuacji?
4. Co nam da denerwowanie? Co ryzykujemy? Czy pomoże nam w poradzeniu sobie z
sytuacją?

Artur Brzeziński
fot. calyxta.com


« Powrót



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

BĄDŹMY W KONTAKCIE

Integra - Pracownia Psychoterapii i Psychoedukcji

Integra - Pracownia Psychoterapii i Psychoedukcji

Białystok, ul. Warszawska 34, III piętro
tel. 608 686 376
WYŚLIJ DO NAS WIADOMOŚĆ

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję
X | Zamknij

Listopadowe "Kino, racje i relacje"

Zapraszamy na listopadowy seans filmowy z dyskusją w ramach cyklu "Kino, racje i relacje"

Zobacz więcej